Kanary po taniości

Kilka miesięcy temu koleżanka poprosiła mnie o pomoc w zorganizowaniu taniego wypadu na Wyspy Kanaryjskie. Miał to być wyjazd z rodziną, koniecznie w hotelu, gdzie serwują regularne posiłki, i koniecznie w trakcie ferii zimowych. Powiedziałam: Keep calm, Grażyna, ogarnę. Grażyna jednak nie chciała cierpliwie czekać i ostatecznie wykupiła w biurze podróży tygodniową wycieczkę za jakieś 2,8 tys. zł od głowy.

Zważywszy na fakt, iż te niespełna 3 tysie to dopiero sam starter (wszak musisz się liczyć jeszcze z wydatkami na miejscu) – wychodzi mi na to, że ja, również przez siedem dni, wydałam na Kanarach średnio 3 razy mniej niż Grażyna. Jak to możliwe?

Inny świat jest możliwy 


PODSZEPTY BABY

czyli Kanary po taniości – jak to się robi?

PRZEJAZD:

Najlepszą opcją będzie oczywiście samolot i w tym temacie nie ma co w ogóle wydziwiać. Z tego, co się orientuję, obecnie bezpośrednie loty na tzw. własną rękę, czapnąć możesz jedynie z Katowic. I ok, można się tym zainteresować, niemniej jednak jeśli wkurzają Cię ograniczenia bagażowe bądź jeśli do Katowic jest Ci po prostu daleko – przyjrzyj się opcji lotów czarterowych. Będzie i bezpośrednio, i z dużą walizą, i wygodniej niż w tanich liniach lotniczych. Dodatkowo, jeżeli złapiesz taki czarter we właściwym momencie – będzie tanio, bo czy 300 pln za przelot w dwie strony można nazwać stawką wygórowaną?


NOCLEGI:

Zakładam, że skoro „porywasz się” na wakacje to liczysz się z pewnymi kosztami. Tym, którzy bywają poza granicami naszego kraju, ignorując przy tym zorganizowane wycieczki, pewnych finansowych oczywistości tłumaczyć nie trzeba. Oni dobrze wiedzą, że wypoczynek poza Polską niebywale często okazuje się być opcją znacznie tańszą od opcji rodzimej.

Lanzarote jest tego świetnym przykładem. To doskonała alternatywa do wczasów na Półwyspie czy też w innych Tatrach. Nie mówiąc już o sopockich kurortach. Ba, pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że jest to alternatywa dla ubogich.  Nie wierzysz? To przestań na chwilę czytać i wygugluj ceny tamtejszych pokoi hotelowych, bukowanych na własną rękę. Możesz się zdziwić i wybór pomiędzy polskim nadmorskim kurortem a kanaryjskim leżakowaniem – okaże się niebywale prosty.

A teraz pójdź dalej… Skoro już wiesz, że z palcem w nosie stać Cię na opcję hotelową – czemu by nie pokusić się o prywatny apartament? My poszliśmy właśnie tą drogą. Aktualna cena chaty, w której wówczas przebywaliśmy to jakieś 160 pln za dobę. Ile płacisz za 1 noc w pokoju 2-osobowym w Poznaniu? No właśnie. Tymczasem nasz apartament był… no apartamentem, no! Duży salon z otwartą, w pełni wyposażoną, kuchnią. Sypialnia. Łazienka. Balkon. Z widokiem na morze, żeby nie było. Do tego ‚prywatny’ (poza Tobą znajduje się tam jeszcze tylko kilka osób, zasiedlających sąsiednie apartamenty) basen, bar, i ogólnie hulaj dusza piekła nie ma.

Przepraszam za burdel, nie spodziewałam się gości
Przepraszam za burdel, nie spodziewałam się gości

 

Przy bukowaniu takiego lokum warto zorientować się, czy w pobliżu jest jakiś sklep spożywczy (na Lanzarote będzie to SPAR lub Super Dino), w którym – za ceny bardzo zbliżone do polskich – zaopatrzysz się we wszystkie produkty, jakie są Ci do wakacyjnego szczęścia potrzebne.

Swoją drogą, mieliśmy niezły ubaw z faktu, że nabywamy sobie w takim sklepie egzotyczne owoce, za wcale nie egzotyczną cenę (na wyspach tego rodzaju cymesy są tańsze niż w Polsce), kroimy je ładnie, wykładamy na talerzyku, zasiadamy na naszym apartamentowym balkonie, cykamy fotę i wrzucamy te cudowności na fejsa, z obowiązkowym meldunkiem: Kanary! Brzmi nieźle, prawda?


KOMUNIKACJA:

Lanzarote to wyspa niewielka (845,9 km2). Z reguły zatem ludzie wybywają tam na stosunkowo niedługi czas. Powiedzmy, że na tydzień. Nastawieni na poruszanie się po wyspie środkami komunikacji miejskiej – myślą, że spokojnie uda im się zobaczyć wszystko. I tu można się naprawdę pomylić. Podczas naszego pobytu (przełom października i listopada) autobusy planowo miały jeździć co godzinę. Szybko dotarło do nas, że trzeba brać na to poprawkę. Autobusy średnio trzymają się rozkładu jazdy. Zdarza im się na przykład przyjechać kilka minut przed czasem, co – przy założeniu, że dotrzemy na przystanek już po tym zdarzeniu – naraża nas na ponadgodzinne oczekiwanie na pojazd kolejny. Nam przydarzyło się to dwukrotnie.

Ceny biletów też nie są jakieś powalające. Przejazd z lotniska do Puerto del Carmen kosztował nas 2,50 eurasiów na głowę. Odcinek Puerto del Carmen-Playa Blanca – 6 euro. Mając na uwadze fakt, że traciliśmy i niemałą kasę, i – przede wszystkim – czas, zdecydowaliśmy się w końcu podbić do rent a car. I było to bardzo słusznym posunięciem. Wynajem auta kosztował nas (łącznie z kosztami benzyny) 30 euro/doba a docieraliśmy dzięki niemu do miejsc, do których nie miał szans dotrzeć żaden autobus. Rachunek wydaje się prosty.


JEDZENIE i PICIE:

Już w spożywczakach dorwiesz się do produktów, które będziesz wcinać jak świnka (świeżutkie owoce w stylu papaya, melon czy calabaza). Nie odpuszczaj jednak skonsumowania czegoś na mieście. Bo pojeść to tam możesz naprawdę nieźle.

  • papas arrugadas – czyli ziemniaczana klasyka. Podawana zazwyczaj z sosajmi mojo – czerwonym i/lub zielonym. (porcja – ok. 3 euro)

  • paella – czyli pyszna wyżerka za niewygórowane pieniądze (w restauracji El Golfo, usytuowanej nad pięknym morskim urwiskiem, patelnia + 4 piwa kosztowały nas 35 euro)

  • świeża ryba (I dont care about the name) – 35 euro

  • cerveza – czyli piwko – koszt w knajpie oscylował w granicach 3 euro

  • Ron miel – czyli rum z miodem. Jako, że z alkoholi poważam właściwie tylko piwo – zapewne dobrowolnie nie skusiłabym się na tę naleweczkę. Kanaryjczycy jednak ładnie rozkrzewiają swoje pijackie zwyczaje. Wielokrotnie spotkasz się w restauracji z sytuacją, w której gdy poprosisz już o rachunek – kelner przyniesie Ci najpierw pożegnalnego shota, którym jest właśnie rzeczony rum z miodem, podawany często z bitą śmietaną. Dobre na tyle, że wróciłam do kraju z całą butelką.

W aspekcie knajpianych i darmowych starterów możesz też liczyć na ciepłą bułkę, podawaną z sosami mojo, na zasadzie starteru. Do piwa z kolei otrzymasz pop corn lub orzeszki.

Dokonując wyboru posiłku sprawdzaj w menu, czy przypadkiem napiwek nie został już doliczony do ceny. W takim przypadku wystarczy zostawić na koniec tylko symboliczną „górkę”, tak do zaokrąglenia.


Pamiętacie jeszcze Grażynę?
Grażyna była w gorącej wodzie kąpana i  chciała wszystko na już, teraz.
Grażyna przepłaciła trzykrotnie za swoje wakacje.
Nie bądź jak Grażyna.
Posłuchaj się Baby.

4 thoughts on “Kanary po taniości

  1. o dobra, może się skuszę, bo tamte rejony jakoś mnie jeszcze nie przyciągnęły. ostatnie tanie wyjazdy miałam do Serbii i Estonii. Czas zatem wyruszyć na zachód: )

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *